Masturbator Opinie Michała TEST 5 Najlepszych Męskich Wibratorów

TEST 5 Najlepszych Masturbatorów

Last Updated on

W poszukiwaniu Świętego Graala sztucznych wagin postanowiłem zebrać zarówno swoje doświadczenia, jak i opinie rozsypane po różnych forach internetowych. Nie udało mi się wyłonić jednego zdecydowanego zwycięzcy, ale zawęziłem wybór do Wielkiej Piątki faworytów, którzy moim zdaniem najlepiej wywiązują się z obowiązku zastąpienia kobiety w łóżku.

A może nawet ją przewyższają.

1. TITAN by Kiiroo

Bo tego, co robi numer 1 na liście - TITAN firmy Kiiroo - nie da Ci żadna koleżanka. Chyba że akurat znasz taką, która ma 9 języków. TITAN jest bowiem wyposażony w 9 wyszukanych wibratorów punktowych. I myślę teraz, jak by tu opisać ich działanie. Ale nie da się. To trzeba po prostu poczuć, bo wrażenia nie są porównywalne z czymkolwiek innym.

Dla penisa to jest przeżycie niemal mistyczne. Jest on bombardowany tyloma bodźcami, z tylu różnych miejsc, że zgłupieć można. Testowanie tego sprzętu było dla mnie przygodą niczym "Indiana Jones i jaskinia rozkoszy".

Kiedyś mogliśmy kobietom zazdrościć wibratorów, gdy nam pozostawał jedynie wybór: prawą jak zawsze czy może dziś zaszalejemy z lewą?

Ale o TITANIE to one teraz mogą sobie tylko pomarzyć. Być może ktoś kiedyś zaprojektuje dildo, które będzie z siebie wypuszczać 9 osobnych wibratorów. Ale to jeszcze chyba nie te czasy. Wreszcie to my faceci mamy przewagę.

A tymczasem my możemy już szaleć z tym masturbatorem. Mamy technologię.

Technologię teledildoniczną. To dziwaczne słowo oznacza uprawianie seksu przez kabel, na tyle na ile to jest w ogóle wykonalne. Możesz bowiem swoją zabawkę połączyć z filmem porno dostępnym na odpowiedniej platformie, by odczuwać jego akcję, tak jakbyś to Ty był dostawcą pizzy otrzymującym właśnie zapłatę w naturze.

A jeżeli Twoja kobieta zaopatrzy się w analogiczne urządzenie (są sprzedawane nawet zestawy dla par), Wasze ruchy i doznania będą zsynchronizowane. Wszystko, co ona zrobi, będziesz odczuwać poprzez swojego TITANA. I vice versa.

Całość kosztuje skromne 150 baksów. 270 w zestawie z wibratorem dla naszej pani. Jak na sprzęt o takim stopniu zaawansowania, że dostarczony nam został chyba w prezencie przez Obcych, nie powiedziałbym, żeby to była cena szczególnie wygórowana.

2. Kiiroo Onyx2

Onyx2 wypieści Twojego fifola z częstotliwością 140 herców. Czyli ponad 2 uderzeń na sekundę.

Nie tylko da Ci to wrażenia nie z tej ziemi. Jednocześnie trenujesz w ten sposób swojego pytona w begach długodystansowych. W pełzaniu. No nieważne. Grunt, że taki wycisk, jaki zafunduje Ci Onyx2, znacznie podniesie Twoją wytrzymałość i zwiększy czas, przez który będziesz w stanie zadowalać swoją partnerkę.

I kto powiedział, że takie zabawki są dla egoistów?

Tak jak inne przyrządy firmy Kiiroo, Onyx pozwala połączyć się przez internet z czyjąś waginą - prawdziwą czy wirtualną, aby zmaksymalizować doznania płynące z cyberseksu. Hm... dziwnie to brzmi. Nigdy nie sądziłem, że powiem komuś "zaczekaj, ściągnę twoje majtki... znaczy zdownloaduję".

Osiągnięcia techniki nie przestają zaskakiwać.

Warunek jest oczywiście ten sam - właścicielka owej waginy musi również posiadać urządzenie tej firmy. Kiedy oboje wyposażycie się w przyrządy do zdalnego chędożenia, nie będziesz już musiał wskakiwać w batmobil za każdym razem, gdy dziewczyna napisze Ci SMS-a "rodziców nie ma w domu".

Dodatkową zaletą Onyksa2 jest dyskretny wygląd. Jeżeli liczysz się z poważnym ryzykiem wpadki, to w zawsze jeszcze będziesz miał opcję się jakoś wyłgać z posiadania "przenośnego ekskluzywnego miksera do drinków" albo "urządzenia do spulchniania pobranych próbek gleby".

Jego stosunkowo prosta budowa czyni go też łatwym w utrzymaniu w czystości. W sam raz dla leniwych, którzy po seksie chcieliby od razu przewrócić się na drugi bok i zasnąć. Poświęcenie kilkunastu sekund na zabiegi higieniczne wystarczy, żeby mieć pewność, że przez noc bakterie rozwijające się w naszym sprzęcie nie stworzą własnej cywilizacji.

Cena: 200$. Niemało, ale jak na takie standardy jakości, zdecydowanie nie uznałbym tych pieniędzy za wyrzucone w błoto. Toż to cena trzech godzin spędzonych z przeciętnej jakości kurtyzaną. Z tą zabawką możesz figlować znacznie dłużej.

3. Fleshlight Launch

Rekordzista szybkości wśród mechanicznych symulatorów trzepaczki do jajek. Fleshlingt Launch działa z prędkością 180 posunięć na sekundę.

Jeżeli posiadasz już swojego ulubionego Fleshlighta, nie musisz go zdradzać, żeby zaznać rozkoszy masturbacji zautomatyzowanej. Launch służy bowiem właśnie do tego, aby zamontować w nim Fleshlight, by mógł ujeżdżać Twojego penisa niczym byka na rodeo. I jednocześnie dać odpocząć Twoim strudzonym przedramionom. Niech silniczki elektryczne wykonają pracę za nie, zaspokajając Twoje pożądanie szparką, którą już znasz i lubisz.

Launch ma dwa tryby pracy: Manualny to po prostu elektryczne trzepanie gruchy na wysokich obrotach. Interaktywny to wirtualne trzepanie gruchy razem ze swoją lubą bądź w takt pojękiwania bohaterki filmu przyrodniczego o rozmnażaniu homo sapiens.

Producent obiecuje nawet interaktywne gry komputerowe! Przyznam, że ta opcja niezwykle mnie zaintrygowała. Bo któż nie chciałby swoich wiedźmińskich przygód w grzmoceniu chłopek, mieszczanek, szlachcianek i czarodziejek uczynić bardziej realistycznymi? Albo przelecieć Mirandę Lawson, Larę Croft, Tifę Lockheart?

No tak, rozmarzyłem się. Na pewno nie o nie chodzi. A zresztą Kiiroo rzuciło tylko na swojej stronie enigmatyczne hasło i pozostawiło nas z domysłami. Ja jednak, jako fan seksu, gier i seksu w grach, czekam z niecierpliwością na rozwój wydarzeń w branży super realistycznych gier porno. Aż mi cieknie... ślinka na samą myśl.

Wracając do opisywanej zabawki. Mamy do dyspozycji kontrolę głębokości, szybkości i pozycji masturbatora. Wszystko to kontrolowane w łatwy i przystępny sposób za pomocą przycisków dotykowych na obudowie.

Fleshlight Launch oferuje nam ostre rżnięcie z wyjątkowo realistycznymi odczuciami, jakie od dawna zapewniają Fleshlighty. Jest to więc doskonałe połączenie urządzenia mechanicznego z miękkim, wygodnym, mięciutkim i przyjemnym tradycyjnym masturbatorem, dającym odczucie prawdziwej skóry.

Zdecydowanie jest to produkt z najwyższej półki.

Jako szczęśliwy posiadacz Fleshlighta, dzięki temu potworowi byłem w stanie wielokrotnie zwiększyć swoje doznania.

Jeśli więc znudziło ci się ręczne ubijanie piany, choćby i przy pomocy najbardziej realistycznych w odczuciu zabawek, zastanów się poważnie nad zakupem Fleshlight Launch. To po prostu jak jazda na wyższym biegu.

Tutaj cena już idzie trochę w górę. Płacimy 200$, ale do tego musimy jeszcze dokupić Fleshlight, bo ten nie jest włączony do zestawu. Znów jednak nie są to pieniądze, jakie powinny odstraszyć od zapewnienia sobie doznań, jakie ten sprzęt ze sobą niesie.

4. Fleshlight Launch Stamina Pack

Stamina Pack to Fleshlight Launch w zestawie ze złotym Fleshlightem  ze środkiem typu Stamina Training Unit oraz Pink Lady wraz dodatkami w postaci darmowych lubrykantów, kabla USB oraz instrukcji użytkowania.

Jeśli nie posiadasz więc jeszcze własnego przyrządu do robótek ręcznych, to możesz się od razu zaopatrzyć w całe oprzyrządowanie bojowe, dzięki któremu niestraszne Ci będą samotne noce i wieczory, w towarzystwie jedynie swojej ręki.

Dodatkowo Stamina Training Unit jest wypełnieniem specjalnie przystosowanym do treningu wytrzymałościowego dla Twojego penisa. Dzięki niemu więc dodatkowo zapunktujesz u pań, które będą pod wrażeniem twojej zwierzęcej sprawności łóżkowej.

Cena zestawu to obecnie 270$ w promocji. Standardowo kosztuje 290$.

5. Lena the Plug

Fleshlighty dostajemy w licznych wersjach reprezentujących różne gwiazdy filmów dla dorosłych.

Szczerze mówiąc, nie wiem, czym dokładnie się one różnią ani w jaki sposób zostały wykonane... Czy wykonywano odlew? Dokonywano pomiarów? Ankietowano wszystkich panów, którzy byli w środku? Zaiste, interesujące.

Tak czy owak, moją uwagę przykuła pani o pseudonimie Lena the Plug. Postanowiłem więc wypróbować mięsolatarkę firmowaną jej nazwiskiem.

I nie zawiodłem się. Nie wiem, czy to kwestia akurat tego typu. Raczej nie sprawia to szczególnej różnicy. Ale moją opinię o Fleshlightach mogliście poznać wcześniej i tym bardziej nie zmieniłem jej pod wpływem doświadczeń z Lenką. Dziewczyna sprawdza się w swojej roli znakomicie i jej ciasne, przytulne i super wygodne wnętrze rozpieści każdego konesera zabawek erotycznych.

Warto też nadmienić, że sprzęt ten jest sprzedawany w dwóch wersjach, reprezentujących dziurkę przednią i tylną. Do wyboru do koloru, zależnie czy preferujesz tę ciasną czy tę ciaśniejszą.

Cena tego sprzętu to 70€ i chociaż nie zapewnia takiej jazdy jak zautomatyzowane przyrządy, które opisałem powyżej, to zdecydowanie jest on warty tych pieniędzy.

No i pamiętajcie, że można do niego dokupić potem Fleshlight Launch, aby cieszyć się masturbacją z siłą wodospadu i wirtualnymi przygodami łóżkowymi w pakiecie.

 

Nie porwę się na wskazanie jednoznacznego zwycięzcy. Ale moim ulubieńcem będzie chyba TITAN. Zarówno pod względem ceny, jak i funkcjonalności, stanowi godnego rywala dla swoich bardziej ekskluzywnych kuzynów. No a doznania, które zapewnia są nie z tej ziemi.

Michał
 

>